Kronika

Idź do spisu treści

Menu główne:


Na podstawie Kroniki Domu pod wezwaniem Regina Mundi Zgromadzenia Sióstr Zmartwychwstania Pańskiego w Zakopanem


-1-

Państwo Pisarscy, Rodzice jednej z naszych Sióstr, posiadali drewnianą willę przy ulicy Za Strugiem 27. Od dłuższego czasu prosili, aby Siostry objęły ich dom i otoczyły ich opieką. Dom nie był wykończony. Siostry oglądały dom, ale trudno było się zdecydować. Ponieważ Prezydium Rady Narodowej przysłało nakaz wykończenia domu, w przeciwnym razie miało zabrać go pod kwaterunek, Siostry powtórnie dom obejrzały i zdecydowano dom objąć.


Polityczne czasy, a był to rok 1955, nie były sprzyjające dla rozwoju Zgromadzenia. Tego roku Kościół Święty ogłosił Matkę Bożą Królową Świata, dlatego dom oddano pod Jej opiekę i nazwano willą „Regina [0101010101010101010101010101010101010101010101]

-2-

Mundi” - „Królowa świata”. 2 lipca 1955 roku Siostry objęły dom.


Chociaż prace wykończeniowe i porządkowe były ciężkie, to jednak w duszy panowała wielka radość płynąca ze świadomości, że kładzie się fundamenty pod nowy dom dla chwały Pana Zmartwychwstałego. Pan błogosławił w tym uwijaniu się i praca szła pod opieką niezawodnego opiekuna - świętego Józefa. Wielką pomocą darzył nas ojciec Leśniak - Superior Ojców Jezuitów. Za swą życzliwość został nazwany przez zakonnice - świętym Mikołajem. Dzięki niemu kupiłyśmy od sąsiadów cały sprzęt do centralnego ogrzewania.

-3-

Jest ciepło - praca, ale nie ma Najważniejszego Gospodarza - Pana Jezusa. Siostry udały się z prośbą do Jego Ekscelencji Księdza Biskupa Franciszka Joppa. Przyjął bardzo serdecznie i polecił napisać podanie. Siostry przepisały je na maszynie i zaraz uzyskały podpis Jego Ekscelencji. 15 listopada 1955 roku pozwolenie na kaplicę dał Ksiądz Proboszcz Topolak. Z tą radosną wiadomością, jedna z Sióstr pojechała do Warszawy. Dostała tam biały ornat i kielich. Jak uskrzydlona biegła do autobusu na placu Wilsona. O mało nie została przejechana przez tramwaj, który w ostatnim momencie zahamował, a zdążyła tylko zawołać - Jezus, Maria! Do dziś ma w uszach zgrzyt hamulców. Jest pozwolenie, ale nie ma pomieszczenia na kaplicę. [0101010101010101010101010101010101010101010101]

-4-

Pragnienie nasze, aby zamieszkał u nas Pan Jezus, spełniło się dopiero 27 grudnia 1955 roku, w dzień świętego Jana. Tego dnia Ksiądz Wiśniowski odprawił Mszę Świętą i rozdał Pana Jezusa. Nasze serca śpiewały „Magnificat”, „Te Deum”. Radość swą wypowiedziałyśmy telegramem do Warszawy: „Największy Gość zamieszkał u nas! Miłość Boża niezmierzona!”. Wkrótce po tym dostałyśmy pozwolenie na erygowanie Drogi Krzyżowej. Dokonał tego ojciec Bernardyn z Bystrego.


Postanowiłyśmy sobie spędzić tegoroczne (1966) Święta Bożego Narodzenia w ścisłym siostrzanym kole. Ale Pan Jezus inaczej pokierował. W sąsiednim domu był obóz Akademii Medycznej z [0101010101010101010101010101010101010101010101]

-5-

Gdańska. Tę młodzież zaprosiłyśmy na Pasterkę. Przyszło około 40 studentek i studentów. Przy życzeniach, po Pasterce, zaproponowałyśmy im wspólny wieczór kolęd przy naszej choince, w dzień Bożego Narodzenia. Dom napełnił się gwarem, śpiewem kolęd i śmiechem. Później były różne gry towarzyskie i zabawy, na zakończenie kawa i pierniczki. W ten sam wieczór przygarnęłyśmy jedną rodzinkę, bo zamówiona do sąsiadów zastała tam drzwi zamknięte. Z planowanych cichych świąt, wyszły jakże głośne i pracowite. Ale napewno pełne chwały Bożej. I znów ferie świąteczne, saneczki i wycieczki. Trudno już opędzić się od dzieci i młodzieży.

-6-

Rok 1967 to rok peregrynacji obrazu Pani Jasnogórskiej w naszej i okolicznych parafiach. Brałyśmy udział w kilku wioskach, a szczególnie w Nowym Targu, Bukowinie Tatrzańskiej. Lud góralski umie być wspaniałomyślny, więc wszędzie wypadło to wspaniale.


W sierpniu (1972) gościłyśmy rodzinę z Anglii z trojgiem dzieci, którzy wieczorem zabłądzili w Zakopanem, a nasza figura oświetlona dopomogła im odnaleźć drogę. Prawdopodobnie ich córeczka została cudownie uzdrowiona w Lourdes.


Styczeń 1973 rok - pożegnanie dzieci przebywających na feriach zimowych. Urządziłyśmy Jasełka, dzieci brały w nich [0101010101010101010101010101010101010101010101]

-7-

udział z zapałem. Otrzymały szopeczki wykonane przez Siostry. Można dodać że dzieci przywiozły wiele przeżyć i niepokoi, które w domach rodzinnych często daje im niekontrolowany przez rodziców program telewizyjny. Dlatego starałyśmy się dostarczyć inne, Boże przeżycia, by zatrzeć choć na chwilę tamte niepokoje. Wieczorami samorzutnie zbierały się w kaplicy przy żłóbku, śpiewając kolędy.


Pod koniec lipca (1973) przybyła gromada kobiet Czechosłowackich. Okazało się że znów oświetlona figura Matki Bożej przed domem i krzyż pokazały im do nas drogę. Modliły się długo w naszej kaplicy i śpiewały pieśni.

-8-

3 maja (1974) odbywamy pielgrzymkę międzyzakonną do cudownej Matki Bożej w Ludźmierzu. Jako wotum ofiarowałyśmy śliczny ornat gotycki wykonany przez Siostry Urszulanki. Pogoda piękna, wracamy umocnione, by realizować hasło Roku Świętego.


13 maja Siostry wzięły udział w skupieniu dla sióstr gotujących, a następnie w procesji ku czci świętego Stanisława na Skałce.


8 września (1974) urządziłyśmy pielgrzymkę dziękczynną do Królowej Tatr na Wiktorówki. Udział wzięły wszystkie Siostry.

-9-

W październiku rozpoczynają się prace w kaplicy, które prowadzą Stanisławowie Bachledowie. Ojciec z synem - górale. Prace zaplanowane na trzy tygodnie ukończyli częściowo po trzech miesiącach. Sami stwierdzili, że jeszcze przy żadnej pracy nie napotkali tyle trudności. I choroba ojca, halny który w tym czasie szalał, a za każdym razem brak prądu i przerwa w pracy. W końcu huragan zniszczył im maszyny i cały warsztat pracy, ledwo w grudniu kaplica została ukończona. Pan Jezus miał żłóbek w kaplicy wybitej jesionowymi deskami. Wielka radość w domu i dziękczynienie płynie z naszych serc.


23 listopada w naszej kaplicy jeszcze nie wykończonej odbył się Dzień Skupienia [0101010101010101010101010101010101010101010101]

-10-

dla pań z Poradnictwa Rodzinnego. Udział wzięło 27 osób. Trudno było ich pomieścić w naszym domu, ale na prośbę księdza Proboszcza Curzydło - nie można było odmówić. Dzień skupienia prowadził ksiądz Gil - wikary tutejszej parafii. Na zakończenie i na wspólny obiad przybył ksiądz Curzydło. Wdzięczny za pomoc w zorganizowaniu tego skupienia, powiedział - „Niech żyją Zmartwychwstanki!”.


Otrzymałyśmy zawiadomienie od Siostry Prowincjalnej o mającym nastąpić oddaniu się całego Zgromadzenia świętemu Józefowi. O, to wielka radość i szczęście - uczyniłyśmy to w dniu jego święta - 19 marca (1975) - skromnie, ale całym kochającym go sercem, przed figurą [0101010101010101010101010101010101010101010101]

-11-

specjalnie umieszczoną w tym dniu w kaplicy. Składały się na to - śpiew, adoracja, i wspólnie odmówiony akt oddania, łaskawie przysłany nam na tę uroczystość.


Uroczystą Mszą Świętą czcimy naszą Ukochaną Reginę Mundi, dziękując przez Nią Panu Bogu za tyle, tyle łask, oraz prosząc o dalszą opiekę nad nami i całym światem, tak zawsze bardzo potrzebującym miłosierdzia Bożego.


Wielkim ułatwieniem dla nas, zwłaszcza podczas dni słotnych, są filmy, które wyświetlamy dzieciom. Mamy bowiem dwa projektory obrazkowe B2 - „Bajka”. Siostra Przełożona, nie licząc się z dość znacznymi kosztami, zakupiła cały szereg filmów [0101010101010101010101010101010101010101010101]

-12-

religijnych i innych, między którymi murzynek - Bambo - ma niezwykłe powodzenie. Przezrocza te są wielką pomocą i okazją do wykorzystania, przedstawienia i omówienia z dziećmi najważniejszych, elementarnych prawd katechizmowych. I tak np. miło mi było i zachwycona byłam, kiedy usłyszałam jak podczas Mszy Świętej dzieci, zapytane przez kapłana - w Co się zamienia chleb i wino? - ślicznie odpowiedziały. A wśród nich, pierwszym z odpowiadających, był największy urwis - przedszkolak.


18 sierpnia miałyśmy wywiad milicyjny. Już od początku wakacji żyłyśmy w ciągłym napięciu, oczekując tego wywiadu, związanego z nowowydanym zarządzeniem dla Zakopanego. Dochodziły do nas [0101010101010101010101010101010101010101010101]

-13-

wiadomości o bardzo przykrych zajściach w mieście i przeżyciach związanych z nimi. Toteż intencja z prośbą o opiekę Bożą nad naszym domem wisiała bez przerwy. Modliłyśmy się bardzo gorąco, ufając Bogu bez miary. Siostra Przełożona modliła się jeszcze specjalnie o to, aby przyszli podczas Mszy Świętej - i tak się stało. Dało się słyszeć pukanie do drzwi kaplicy i głos - „Przepraszam”. Siostra Przełożona szepnęła celebransowi, by przedłużył dziękczynienie, a nam, że już są. Następnie przepraszając przybyłych - jednego milicjanta w mundurze, drugiego w cywilu - że nie może teraz załatwić, zaprosiła ich na Mszę Świętą, stawiając im krzesła przed kaplicą. Wyszli, idąc najpierw do następnych domów. Kiedy wracali, Siostra Przełożona czekała już na [0101010101010101010101010101010101010101010101]

-14-

nich przy furtce. Ksiądz zwrócił się do nich z zapytaniem czy otrzyma pieczątkę w M.O. (Milicja Obywatelska) w Zakopanem na wyjazd do Czechosłowacji - powiedzieli że w Krakowie. Zagadnęli więc Księdza, czy to jego włoskie auto stoi przed naszym domem, którego to właśnie widok sprowadził ich do naszego klasztoru. A dowiedziawszy się, że nic wspólnego nie mamy z zagranicznym autem, odjechali sobie swoim samochodem. Dziękowaliśmy Bogu, że tak szczęśliwie, wprost cudownie, wszystko się zakończyło.


Dzięki Bogu za opiekę Bożą nad nami, między innymi tak specjalnie i za to, że M.O., goniąca pod koniec miesiąca po całej naszej ulicy - nas ominęła. A wogóle w domu naszym żyjemy ciągłą atmosferą [0101010101010101010101010101010101010101010101]

-15-

błagalno-dziękczynną, bowiem, że tak można powiedzieć, wciąż wisimy, i to bardzo dobrze, szczęśliwe jesteśmy z tego powodu, na Opatrzności Bożej, ciągłe S.O.S. do Pana Boga zanosimy, a raczej przyzywamy je z nieba. Dziękujemy za tę Opatrzność Bożą nad nami.


19 październik - Tydzień Misyjny - specjalne, gorące omadlanie spraw związanych z misjami. W tym dniu słuchałyśmy wspaniale wyraźnie przekazanej transmisji radiowej - beatyfikacji przez Ojca Świętego Pawła VI, czterech nowych kandydatów na ołtarze - wśród których znalazła się również i nasza Polka, Siostra Maria Teresa Ledóchowska, założycielka Sodalicji św. Piotra Klawera. Trzej inni to: [0101010101010101010101010101010101010101010101]

-16-

ks. Karol Eugeniusz de Mazenod, Francuz, założyciel Zgromadzenia Ojców Oblatów Maryi Niepokalanej. Ks. Arnold Janssen, Niemiec, założyciel Zgromadzenia Słowa Bożego. Ks. Józef Freinademetz, Tyrolczyk, jeden z pierwszych misjonarzy werbistów w Chinach. Wieczorem po różańcu, w naszej kaplicy, odśpiewałyśmy uroczyste, dziękczynne „Te Deum”.


3 grudzień - otwarcie stacji telewizyjnej na Gubałówce. Również dzisiaj miał miejsce pierwszy wjazd na Dworzec pierwszej kolejki elektrycznej z Premierem Jaroszewiczem. Prawie całe Zakopane brało udział w tej uroczystości.


-17-

6 grudzień - dzisiaj ruch od rana. Przygotowujemy się, zwłaszcza dzieci, na przybycie św. Mikołaja. Jeśli chodzi o frekwencję rodziców, to bardzo dopisali. Atmosfera była miła, rodzinna. Rodzice przynieśli paczki, a Siostra przebrana za św. Mikołaja - rozdała. Uciechy było co niemiara.


W tym roku, jak dawno nie było, Wigilia w gronie ściśle zakonnym. Matka Generalna wraz z życzeniami łaskawie przysłała, każdej z nas, egzemplarz modlitwy do Niepokalanej Matki Kościoła, ułożonej przez samego Ojca Świętego Pawła VI, która została odczytana przez niego w dniu 8 grudnia, podczas uroczystej pontyfikalnej Mszy Świętej. Modlitwa ta, jak pisze Matka, [0101010101010101010101010101010101010101010101]

-18-

ma charakter aktu oddania całego świata Matce Kościoła w 10-tą rocznicę zakończenia Soboru Watykańskiego II. W duchu tej modlitwy cała Polska ofiaruje siebie i świat Niepokalanej Dziewicy. Jest życzeniem Matki, byśmy stanęły w pierwszym szeregu. Po wieczerzy wigilijnej słuchałyśmy - jedne z nas - Orędzia Księdza Prymasa Kardynała Stefana Wyszyńskiego, transmitowanego przez Radio Watykańskie, inne zaś Siostry, kolęd nadawanych przez telewizję.


23 styczeń 1976 rok, oczekiwane niebezpieczeństwo zapowiadającej się milicji, szczęśliwie – dzięki Bogu – minęło. Bowiem dowiedziałyśmy się od kompetentnej i wiarygodnej osoby, że miało [0101010101010101010101010101010101010101010101]

-19-

to nastąpić, ale modlitwy przebiły niebiosa. Dalej bardzo ufamy łaskawej dla nas Opatrzności.


2 lutego, w myśl życzenia Matki Generalnej, odmówiłyśmy modlitwę Ojca Świętego Pawła VI, mającą charakter aktu oddania całego świata Matce Kościoła, w 10-tą rocznicę zakończenia Soboru.


11 luty – Matki Bożej z Lourdes – pamiętny dzień, ponieważ pan Mieczysław Biernacik, kowal artysta, mieszkający na naszej ulicy, słynny nie tylko w Polsce, ale i za granicą, przyniósł, pięknie przez siebie wykonane, i trzeba dodać, że bardzo długo oczekiwane, bowiem ma mnóstwo bez przerwy zamówień, przyniósł kraty „jarcane” [0101010101010101010101010101010101010101010101]

- tak on je nazywa, takie kłosy jęczmienne, do naszej kapliczki.



Wraz z tym wydarzeniem,
przerywa się pisanie Kroniki.
Dalsza historia Sióstr,
zostanie niebawem dopisana.

ZAPRASZAMY WKRÓTCE

Admin & Team
 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego